Zima jak wszystko co piękne jest surowa, trudna i... wspaniała!

Jest śnieżna, mroźna, trudna do codziennego życia, ale ja mam do Niej wielki sentyment już od dziecięcych lat. Wrażenia tamtych lat najbardziej w mojej pamięci zapisała zima...

Moje kochane unisławskie "góry": zjazdy na saniach, butach i łyżwach -może kiedyś wezmę moje Dziewczyny i przypomnę sobie i przekażę im tę magię tamtych miejsc?!

Tu rodził się mój sentyment do sportu: marzyłem o tym ,żeby być skoczkiem narciarskim!

Z Tadzikiem Wiśniewskim, moim serdecznym kolegą zdobywaliśmy pierwsze szlify na Jego nartach (wystruganych i mocowanych gumami od "wecków" do "gumusów"). Nasza, a może moja ambicja skutkowała tym, że nasza przyjaźń została zawieszona na rok -Tadzik był o pół metra lepszy w skoku (ok. 5m). Więc zapragnąłem Go "pobić" i chciałem zjechać z najwyższego rozbiegu. Na to Tadzik nie wyraził zgody, jako właściciel nart. Ja w desperacji odczepiłem narty i puściłem je w głęboki i daleki wąwóz...! Ja miałem swoje racje i... Tadzik zapewne też? Moje dziecięce marzenia wzięte z dzieciństwa opiszę jeszcze w menu: JA, wkrótce  

 fotki

Zima, moja kochana!