Nasz listopad...

Tej jesieni zrobiliśmy wiele...

Przede wszystkim "obrobiliśmy" werandę, czyli otynkowaliśmy i wykończyliśmy. Zastosowaliśmy siatkę przyklejoną do muru z bloczków gazobetonowych na zewnątrz i wewnątrz. Potem wykończenie tynkiem mineralnym i gruntowanie na zewnątrz oraz gipsarem wewnątrz i pomalowanie obu stron. Była to ciężka praca i trudna. Ja kładłem powierzchnie, a Basia obrabiała resztę i wszystko malowała. Prowadziliśmy także prace uszczelniające tarasy. Częściowy efekt tych prac skutkował decyzją o zadaszeniu tarasu garażowego. Tydzień przygotowań: cięcie metalowych kształtowników (kątowników, teowników, płaskowników), gięcie, wiercenie otworów, łączenie elementów, czyszczenie z rdzy, malowanie itp.. Tydzień montowania na tarasie: mocowanie krokwi do istniejącego dachu i podpory opartej na barierce oraz mocowanie blachy trapezowej i gąsiorów przygotowanych z blachy ocynkowanej. Wszystkie połączenia są śrubowe od ø4 do ø8 mm. Po zmontowaniu dachu następnego dnia spadł śnieg!

                 -zobacz

Odwiedzili nas młodzi Skubowie. Obchodziliśmy Zięcia urodziny... Basia z wnukami myła naczynia, obrabiała z Marysią "farmę" na facebooku. Marta obcięła włosy na krótko (u fryzjerki Łuci).

Zrobiło się zimowo i rozpoczęliśmy sezon sportów zimowych. W hokeja graliśmy już 5 razy!

fotki