Kochane nasze morze...

I dnia w środę 25 sierpnia, wczesnym rankiem wyjechaliśmy na czterodniowy wypoczynek nad morze. Celem naszej wycieczki jest Chłapowo (przy Władysławowie). Na prośbę Marty, trasę ustaliliśmy przez Frombork (Kętrzyn, Bartoszyce, Frombork, Gdańsk). Podzieliliśmy trasę na cztery etapy: Wronki-Bartoszyce (prowadziła Marta -świeżo "upieczony" kierowca (27 lipca, zdała egzamin na prawo jazdy!!!)), Bartoszyce-Frombork (Basia), Frombork-Gdańsk (Łucka), Gdańsk-Chłapowo (ja).

We Fromborku, poza znanymi związkami z naszym genialnym astronomem, największą atrakcją była wieża widokowa (dzwonnica). Zawieszona tam była ciężka kula na długiej lince, która wahając się wyznaczała kierunek. Zmiana kierunku wahań jest dowodem na obrót Ziemi wokół własnej osi. Widok z wieży (okupiony strachem) na Zalew Wiślany i miasteczko jest przepiękny.

W Gdańsku zwiedzaliśmy stare miasto. Następnie podjechaliśmy do lotniska (Lech Walesa Airport), gdzie obserwowaliśmy lądowanie samolotu.

A po przyjeździe na miejsce, spacerowaliśmy brzegiem morza i kąpaliśmy się...

II dnia nad morzem przeszliśmy do Władysławowa. Potem rejs statkiem "Sztorm IV" w czasie sztormu, powrót lądem przez miasto, wieczorem kąpiel w morzu.

III dnia spacerowaliśmy brzegiem morza aż do Rozewia i z powrotem (padał deszcz). Wieczorem, same dziewczyny poszły jeszcze raz nad morze.

IV dnia kąpiel na wielkich falach i powrót do domu (do Pasłęka prowadziłem ja). Pozostały dystans przy padającym deszczu (często bardzo ulewnym) prowadziła Marta (ponad 200 km)!

Klipy i wiele zdjęć: