22-25.07.2010r.  Edyta i Jerzy Marchewka u nas... red. Barbara Kapturczak

Poznaliśmy się na zjeździe Rodziny Pawlików. Obiecali, że nas odwiedzą i dotrzymali słowa!

 

Odwiedziny Edyty i Jurka Marchewek z dziećmi: Justyną i Marcinem. Razem z nimi przyjechali Wiesiek Dawid z dziewczyną Renatą ...

22.07.2010r. o godzinie 6.00 obudził nas telefon od Edyty. Mieli przyjechać do nas około godziny 10.00, dając sygnał z Olsztyna. Edyta oznajmiła mi, że są już we Wronkach. Ha... ha... ha... Postawili nas w stan gotowości! Zaprowadziliśmy całą gromadkę naszych gości do naszego mieszkania w domu nauczyciela, które stało się ich bazą wypadową na 4 dni pobytu. Wiesiek i Renata położyli się spać, a Edyta i Jurek z dziećmi przyszli do nas na kawę. O godzinie 12.00 ugościliśmy ich obiadem.

Po obiedzie poszliśmy nad rzeczkę wykąpać się. Wieczorem zorganizowaliśmy "małego" grilla.

23-go Marta zabrała całą brygadę na wycieczkę na mosty kolejowe w Stańczykach oraz na Piękną Górę i wieżę widokową w Gołdapi. Wracając zatrzymali się w Olecku na plaży i na obiedzie. Wrócili późnym popołudniem. Przebrali się i o godzinie 20.15 wyruszyliśmy już wszyscy (dwoma samochodami) na koncert Maryli Rodowicz do Olecka. Na miejscu dołączyli do nas Łucia i Kamil. Koncert był super. Marylka była rewelacyjna jak zawsze. W drodze powrotnej w Dunajku dopadła nas ulewa (grzmiało już w czasie koncertu). Jechałam 10 km/godz., a momentami zatrzymywałam się, bo nic nie widziałam.

24-go nasi goście z Martą pojechali do Augustowa na przejażdżkę katamaranem po jeziorach. Dzieci zostały we Wronkach (same zrezygnowały z wycieczki). Następnie pojechali nad Wigry zwiedzić klasztor Kamedułów. Po powrocie do domu przyszli do nas na grilla serwowanego przez Jurka. Były kurze udka i wieprzowa karkówka. Siedzieliśmy długo. Było wesoło.

25-go od rana nasi goście szykowali się do drogi powrotnej. Byli jeszcze w Olecku zrobić zakupy. O godzinie 12.00 z prezentami i pysznym ciastem przyszli do nas na pożegnalną kawkę. O godzinie 14.00 wyruszyli do domu. Po drodze mieli zatrzymać się jeszcze w Mikołajkach. Do domu zajechali szczęśliwie.