Czas rozliczyć się z przeżywania potwornej tragedii:

Gdy rankiem 10 kwietnia przystąpiłem do zaplanowanych prac, Basia przekazała mi (po rozmowie telefonicznej z Anią) zatrważającym głosem, że prezydencki samolot rozbił się. Natychmiast wróciłem do domu i włączyłem telewizor, który towarzyszył mi teraz do niedzieli 18 kwietnia.

Nie umiem powiedzieć, dlaczego przez ten czas nie mogłem robić niczego innego. Przerażający ogrom tej narodowej tragedii wybił mnie całkowicie z teraźniejszości. Nie znoszę patetycznych zachowań, jednak tutaj tego potrzebowałem... Czas wzniosłych zachowań przeplatał się z postawami odrażającymi.

Niezwykle wzruszające relacje:

z wizyt premiera i Jarosława Kaczyńskiego w Smoleńsku, z drogą trumny z ciałem prezydenta (w Smoleńsku i w Warszawie), uroczystym posiedzeniu zgromadzenia narodowego, wyprowadzeniem trumien z ciałami przywiezionymi potężnym C-17 aż po uroczystości pogrzebowe.

Jednak już 15 kwietnia oglądając program "warto rozmawiać":

wzruszenie i współczucie rodzinom ofiar przerodziło się w oburzenie na ludzi, nie potrafiących ukryć swoich politycznych emocji. Nie rozumiem tego, jak tak można...

 Relacje, opinie, komentarze