Gdy w sobotę 10 kwietnia dowiedziałem się o strasznej katastrofie polskiego samolotu pod Smoleńskiem,

nie przyszło mi do głowy, że dotknie mnie ona osobiście i połączy w żalu z piosenkarką Justyną Steczkowską.

Moja przemiła koleżanka Ola Wasita (Mausolf) z klasy w Technikum Chemicznym w Toruniu (1968-1973), którą spotkałem po 35 latach na naszym zjeździe, doświadcza ogromnego nieszczęścia po tragicznej stracie synowej.

Jej syn Krzysztof Wasita (menedżer Justyny Steczkowskiej) z malutką córeczką Hanią zostali sami.

W ten sposób stałem się mało znaczącym, ale jednak ogniwem w tym czarnym kręgu.

Składam kondolencje rodzinie Katarzyny Doraczyńskiej.

Cześć Jej pamięci!

Roman Kapturczak

 

 

 

 

Katarzyna Doraczyńska została pochowana na Cmentarzu Bródnowskim w Warszawie. We mszy świętej uczestniczył jej mąż i matka, a także przedstawiciele Kancelarii Prezydenta m.in. minister Jacek Sasin, parlamentarzyści, radni z warszawskiej dzielnicy Praga-Południe. Licznie zgromadzili się harcerze. Obecne były poczty sztandarowe Solidarności i harcerstwa.
Trumna zmarłej przykryta była biało-czerwoną flagą, leżała na niej harcerska czapka.
Ks. harcmistrz Henryk Błaszczyk, były kapelan ZHP, podkreślił, że Doraczyńska "harcerką była zawsze". Jak mówił, jej życiorys i zaangażowanie ma źródło w dobrej naturze potęgowanej przez harcerską przygodę życia. - Przychodzimy tutaj zranieni w naszej harcerskiej familiarności, bo ona była jak siostra - podkreślił.
Jacek Sasin wspominał, że gdy poznał Doraczyńską dwa lata temu nie sądził, że będzie mu tak bliska. Podkreślił, że szybko okazało się, iż do prezydenckiego Pałacu "trafił prawdziwy diament". Jak mówił, Doraczyńska była doskonałym, sumiennym urzędnikiem, a także człowiekiem, który emanował uśmiechem, dobrem i radością. - Byłaś tą osobą, przy której chciało się być, przy której chciało się odpoczywać - mówił.
Po mszy świętej list skierowany do rodziny i przyjaciół zmarłej od prezesa PiS Jarosława Kaczyńskiego odczytał poseł Paweł Poncyljusz: "Wierna harcerskiej przysiędze całe życie poświęciła, Bogu, ojczyźnie i ludziom. Duch harcerskiej służby stale jej towarzyszył". Wspomniał też w liście, że poznał Doraczyńską podczas kampanii wyborczej w 2005 roku, kiedy pracowała w biurze prasowym PiS. - W naszej pamięci zapisała się jako osoba żyjąca pełnią życia. Zawsze uśmiechnięta, tryskająca energią. Bardzo pracowita, a przy tym serdeczna i życzliwa. Bardzo będzie nam jej brakowało - napisał Jarosław Kaczyński.
Doraczyńską wspominał także były premier Kazimierz Marcinkiewicz. Mówił, że w okresie kiedy razem pracowali była dla niego "symbolem i wzorem młodego pokolenia, młodej Polski". - Traktowałaś pracę dla państwa jako służbę, zawsze pracowałaś całym sercem - zaznaczył.
Katarzyna Doraczyńska urodziła się w 1978 r. w Warszawie. była absolwentką pedagogiki na Uniwersytecie Warszawskim. Do Katynia chciała pojechać od dawna. Miała być w pociągu, ale uprosiła jednego z ministrów, żeby się z nią zamienił, bo ma małe dziecko - opowiadał po tragedii rzecznik PiS Adam Bielan, który - jak przypomniał - przyjmował ją do pracy 10 lat temu. W czasie rządów PiS była rzecznikiem prasowym ministra sportu Tomasza Lipca. Wcześniej pracowała w Kancelarii Premiera, gdzie m.in. pełniła funkcję doradcy premiera Kazimierza Marcinkiewicza ds. mediów. Karierę zawodową rozpoczęła w biurze prasowym Prawa i Sprawiedliwości. Doraczyńska była radną warszawskiej dzielnicy Praga Południe. Instruktorka Związku Harcerstwa Rzeczypospolitej.
- Była niezwykle sumienna, pracowita i ambitna. Nad wiek rozważna, a jednocześnie miła i życzliwa. Jeżeli coś robiła, to nieważne czy przygotowywała zbiórkę zastępu czy drużyny. Dawała z siebie zawsze 100 proc - tak swoją koleżankę wspominają harcerze na stronie internetowej ZHR.

"Katarzyna Doraczyńska - energiczna, śliczna, inteligentna, pełna wdzięku i optymizmu. Pracowała jako zastępca dyrektora gabinetu szefa Kancelarii Prezydenta, miała 31 lat. Osierociła malutką Hanię, o której z taką miłością opowiadała. Trudno uwierzyć, że Człowiek tak pełen życia - nie żyje. Niech Bóg ma w opiece Ją i Jej bliskich." Narodowe Centrum Kultury

"Bardzo nam będzie Ciebie brakowało. Byłaś wspaniałym przyjacielem. Od dziecka uśmiechnięta.. Harcerka, radna, matka i przyjaciółka - mocno zaangażowana w to co robi. Tyle lat pracy na Jakubowskiej dla ZHR, tyle wolontariuszek wyjechało dzięki twojej Fundacji Fabryka Przyszłości. Pamiętamy jak udało Ci się nagrać płytę z Programu Młodzież - Skąd dokąd- z piosenkami dzieci z Pragi. Jak organizowałaś czas dla dzieci z domów dziecka. Pamiętamy jak bardzo kochałaś swoją Hanusię. Tak bardzo zapracowana, a jednak zawsze o nas pamiętałaś: o świętach, o urodzinach. Kochałaś Kazimierz nad Wisłą, gdzie tyle lat przyjeżdżałaś i cała rodzina Doraczyńskich. Otaczałaś opieką nas i swoją rodzinę babcię ,mamę i siostrę. Spotkasz Kasiu gdzieś wysoko swojego ukochanego tatę, a my też się kiedyś tam spotkamy...."Ania

..."Jak większość ludzi w Polsce, tak i ona bardzo przeżyła sobotnią tragedię. Dla Justyny Steczkowskiej (38 l.) jest to także osobisty dramat.
W katastrofie zginęła bowiem żona bliskiego przyjaciela i menedżera wokalistki, Katarzyna Doraczyńska (†32 l.) – pracownica biura prasowego prezydenta.
Jeszcze w piątek Justyna razem z Krzysztofem Wasitą była w Bytomiu, gdzie dała koncert. Do Warszawy wrócili nocą. Steczkowska zawsze tak robi, choć większość artystów woli zostać w hotelu po koncercie. Dzięki temu Krzysztof mógł spotkać się z Katarzyną. Wtedy jeszcze nie wiedział, że będzie to ostatnie ich spotkanie.
Niestety, wymienili ze sobą co najwyżej kilka słów. Kasia, która czuwała nad organizacyjnymi sprawami związanymi z wylotem, musiała być bowiem na lotnisku bardzo wcześnie następnego dnia... W domu została też ich malutka córeczka Hania (3 l.).
Wczoraj Steczkowska oddała Katarzynie i innym ofiarom katastrofy cześć,

zapalając dla nich symboliczny znicz."...