"Autko" (red. Barbara Kapturczak)     zdjęcia i klipy

-taki był tytuł maili, którymi się posługiwał Krzysztof w kontaktach z nami (ze mną i z Romanem).  Dawno, dawno temu ... Krzysztof wpadł na pomysł. Zapytacie zapewne jaki? Chciał obu synom na gwiazdkę kupić po samochodzie. Był jak zwykle optymistą. Szukał dobrych samochodów, po przystępnych cenach. Potrzebne mu były informacje o potrzebach i upodobaniach tych młodych ludzi i ich dziewczyn. W tym celu wykorzystał nas jako pośredników, co do "starszej" pary. Okazało się, że poszukiwania przedłużają się, ponieważ po drodze (szukania) trafiał na zwykłych oszustów. Gwiazdka minęła i nic. Jednak Krzysztof, to uparty człowiek i musi sprawy doprowadzić do końca. Znalazł jeden samochód. Kupił nowe opony, super radio i różne części, które uznał że należy wymienić. Oddał samochód najpierw do naprawy, a potem do przeglądu. Ubezpieczył go, no i wstawił młodym do garażu. My wiedzieliśmy, że w najbliższej przyszłości nastąpi wręczenie. Byliśmy wtajemniczeni we wszystkie poczynania Krzysztofa, który datę wręczenia przewidział na 21.02.2010r. (niedziela). Czekaliśmy jednak na ostateczną decyzję do niedzieli, ponieważ Elę złapała migrena i z wręczania mogły być nici. Okazało się, że faktycznie Ela źle się czuła (migrena, to pańska choroba, ale nikomu jej nie życzę!). Krzysztof jednak podjął szybką decyzję, że jak powiedział, tak będzie. Umówiliśmy się na godzinę 12.00 (byliśmy 12.07) i jeszcze czekaliśmy pod blokiem na Łuckę i Kamila, żeby do nas zeszli z mieszkania. Razem z nimi poszliśmy pod garaż, gdzie czekał już Krzysztof - w odpowiedniej pozie, ciemnych okularach, z uśmiechem na twarzy (bardzo przejęty - co skrzętnie ukrywał). Najpierw przywitanie, potem mowa, potem oglądanie i radość!!! Kamilu masz bardzo dobrych rodziców, którzy rozpieszczają Was (Ciebie i brata) do "nieprzytomności". Jazda próbna była krótka, bo ani Kamil, ani Łucka nie mieli przy sobie dokumentów. Trochę posiedzieliśmy (razem z Krzysztofem) u młodych. Wypiliśmy kawkę, zjedliśmy obiad i wyruszyliśmy do domu, żeby dać młodym szansę na przejażdżkę jeszcze za dnia. No i młodzi mają teraz problem dotyczący samochodów... ha... ha...