Zima zaczęła się 16 grudnia 2009 roku i trwa nadal...

Na zimowo... wiele radości i kłopotów. Mieliśmy wspaniałe zabawy z wnukami na naszym "górzystym" podwórku. Specjalnie przygotowaliśmy "stoczek", żeby nasze pociechy mogły zaznać cudownego smaku białego szaleństwa. I było pięknie pod każdym względem: pogoda mroźna (minus naście) ale słoneczna, zjazdy na sankach i nartach, zabawy w głębokim śniegu, kulig przy użyciu psa zaprzęgowego (czyli Toli), loty samolotem zdalnie sterowanym i... Wszystko to z pełnym poświęceniem zarejestrował Radek kamerą i aparatem fotograficznym. Wieczorem graliśmy w hokeja, Ania była "nienasycona". Te cudowne chwile okupione zostały przez problemy z uruchomieniem samochodu i najgorsze: zniszczonymi grzejnikami w Jarnicach przez zamarznięcie w nich wody. Ale mam nadzieję, że ta zimowa wycieczka Ani i Radka z dziećmi do nas, choć bardzo kosztowna, zapisze się w ich pamięci jako udana?

W końcu i ja dałem za wygraną i spuściłem wodę z c.o. w mieszkaniu w domu nauczyciela. Zbyt dużo fatygi a i opału ubywało szybko.

Kamil jest już po zabiegu chirurgicznym (w pełnym znieczuleniu) w szpitalu w Ełku. Operacja się udała a problemy z przegrodą nosową miejmy nadzieję są już przeszłością.

Zimo! Tak trzymać i nie popuszczać, aż do wiosny!

zdjęcia i klipy