Zima zaczęła się 16 grudnia 2009 roku i trwa nadal...

W końcu tygodnia (9/10 stycznia) wybraliśmy się do Jarnic. Jazda nasza przypominała przeprawę mimo wszystko! W Białymstoku było takie lodowisko, że delikatne dotknięcie hamulca uruchamiało ABS a samochód cały czas "wodził" przy "zawrotnej" szybkości 20 km/h. Ale było warto...  Na powitanie z nami czekali W.P. Renata i Zbigniew Skuba (specjalnie przyjechali do Jarnic!) -bardzo nam miło i dziękujemy! Wiadomo, że spotkanie z "młodymi (-mają już po trzydziestce)" Skubami i naszymi milusińskimi wnusiami jest dla nas zawsze wyjątkowym wydarzeniem!

W odróżnieniu do poprzedniego roku świętowaliśmy "powigilię". Marysia przez godzinę rozdawała wiele prezentów spod choinki. Wiadomo..., ja dostałem najbardziej wartościowy i piękny prezent -zdalnie sterowany latający samolot! Wnusie wiedzą jak uszczęśliwić dziadka (cha cha...), który na tym punkcie ma pie....ca!

W końcu z Łucką uruchomiliśmy naszą podwórkową K-6. W tym roku przygotowałem ją bardziej emocjonującą.

"Zachwyt" Łucki po skoku jest tego wyrazem... cha cha...

 

Zimo! Tak trzymać i nie popuszczać, aż do wiosny!

zdjęcia