Pogrzeb Zbyszka... -uroczystości pogrzebowe

Tak kończy się wspaniała karta życia jaką był mój kuzyn Zbyszek.

Mimo mojego odmiennego światopoglądu szanuję i jestem dumny ze swojego Wielkiego Krewniaka!

Zbyszku! Spoczywaj... moje myśli są przy Tobie!

Swoim życiem wywarłeś ogromne piętno na wielu...

Żyjesz w nas na wieczność...

Relacja TV Gniezno i wpisy na forum

Moja wspaniała Koleżanka ze studiów, Jadzia Biadasz, Twoja parafianka informowała mnie na bieżąco o stanie zdrowia i o strasznej wiadomości z godz.21.57 dnia 5 maja 2009r.

Na zjeździe naszego roku (28 czerwca) przekazała mi dwa egzemplarze pisma "Winnica" piszących o Zbyszku.

Można tu zobaczyć:

-młodość i kapłaństwo Zbyszka

-mowy okolicznościowe

-fotograficzna relacja z pogrzebu

Witaj Romek!
Życzę Ci dużo zdrowia - w naszym wieku z kondycją nie najlepiej. 
Chyba nie dam rady jutro uczestniczyć w całej ceremonii pogrzebowej ks. Proboszcza, bo nogi odmawiają posłuszeństwa. Wiek i "waga ciężka" robią swoje! Dziś o godz. 15.00 była uroczysta Msza Św. z nieszporami - celebrowana przez ks. Biskupa, która stosownie do powagi twała 2 godziny (też na stojąco).  Kościół wypełniony po brzegi kapłanami, najbliższą rodziną, delegacjami oraz parafianami z Winiar, którzy zaludnili plac kościelny. Do godz. 22.00 jest czuwanie w kościele i - wierz mi - w kościele mnóstwo modlących się ludzi. 
Zadzwoniła do mnie moja pani profesor od j. polskiego z liceum, miejscowa parafianka, w słusznym wieku 89 lat, z prośbą o pomoc w dotarciu do kościoła. Ona także chciała pójść pomodlić sie przy trumnie ks. Zbigniewa. Z wielką radością spełniłam Jej życzenie i z koleżanką z klasy ok. godz. 18.00 poszłyśmy powolutku do kościoła. U nas jest taki obyczaj osobistego żegnania się ze zmarłym, klękając przy trumnie kładzie dłoń na wieko. Osób podchodzących do trumny nie ubywało; byłyśmy w kościele prawie godzinę, zanim udało się ze starszą panią podejść i oddać szacunek Zmarłemu. Ks. Kapturczaka będzie żegnało kilka tysięcy ludzi. Dziś nie było ks. Arcybiskupa Muszyńskiego, bo musiał wziąć udział we wcześniej przygotowanym odpuście ku czci św. Stanisława w Krakowie. Ks. Proboszcz będzie pochowany w grobie swoich Rodziców na najstarszym cmentarzu w Gnieźnie - czyżby "gniazdo" Kapturczaków było tutaj?
Tyle na dziś 10 maja 21.30 - Jadzia

 

Romek - pogrzeb ks. Kapturczaka był taki, na jaki ten Człowiek zasługiwał! 
Mszę żałobną sprawował sam arcybiskup Muszyński. Gości, delegacji, posłów, senatorów, a i zwykłych ludzi w kondukcie żałobnym setki. Droga z naszego kościoła na cmentarz to ok. 2 km - kondukt prowadzony przez biskupa W. Polaka poruszał się dostojnie. Uroczystość była podniosła (4 godziny), śpiewy wspólnoty neokatechumenalnej nad grobem trwały i trwały - wszystko tak jak zwykle u proboszcza Kapturczaka bywało. W innym kościele jakieś nabożeństwo trwałoby 1 godzinę, a u ks. Kapturczaka - 3 godziny! Lubił duże, podniosłe formy pobożności, w modleniu się był gorliwy! Do miejsca wiecznego spoczynku nie mogłam dotrzeć, stałam 30-40 m od grobu, bo uczestników pogrzebu było tak wielu. Jak będzie okazja, pojadę na cmentarz i pochylę się nad mogiłą... Teraz przychodzi trudne pytanie - czy znajdzie się Jego godny następca. Dla parafii, która liczy 14 tysięcy ludzi nie można mianować kogoś "zwyczajnego". Kto zapełni tę pustkę?
Co będzie dalej - napiszę. Jadzia

11 maja 2009r. g.21.08