Publiczna Obrona Rozprawy Doktorskiej mgr Marty Kapturczak.   Zobacz fotki, klipy i wiele...

Ta wspaniała uroczystość odbyła się w dniu 30-tych Urodzin naszej Córki! 


To co nas spotkało na tym długo oczekiwanym wydarzeniu przerosło moje najoptymistyczniejsze myśli!
Pierwsze na sali miałem przywitanie z Dziekanem WM PB prof. Sewerynem. Tak sympatyczne przywitanie z ogromnym autorytetem naukowym mnie już zszokowało! Potem wielokrotnie bardzo miło mnie profesor zagadywał. Ja próbowałem odwdzięczyć się, że bardzo dobrze Go znam online. Gdy był prorektorem to Marta miała imatrykulację na studia doktoranckie oraz wyszukałem na stronie PP spotkanie prorektorów, w którym uczestniczył. Potężny autorytet naukowy stwierdził, że jest obecny tylko na obronach najlepszych doktorantów. Z jednej strony zauważyłem "apodyktycznego władcę", a z drugiej strony bardzo serdecznego człowieka, który bez żadnych oporów rozmawiał ze mną o swojej naukowej karierze! Wielokrotnie nam bardzo dobitnie podkreślał jaką mądrą mamy Córkę! Szkoda, że tego wszystkiego nie udało się nagrać. Rozmawiałem z Profesorem jak Jego dobry kolega...! Wielokrotnie namawiał Martę na zatrudnienie się na Jego wydziale. Na tej uroczystości wobec całego gremium jasno deklarował parokrotnie, że namawiał i będzie dalej to czynił... Po Marty referacie oraz odpowiedziach na pytania recenzentów i pozostałych profesorów była przerwa na obrady komisji. Dziekan w tym czasie poszedł załatwiać swoje sprawy.

Wrócił dosłownie w momencie, gdy komisja zakończyła posiedzenie. Wpadł z impetem i zapytał przewodniczącą komisji Panią prof. Dahlke, że praca doktorska powinna zostać oceniona z wyróżnieniem! Pani stwierdziła, że na wniosek recenzenta, jednogłośnie komisja zaakceptowała wyróżnienie!

Czułem się wtedy jak w cudownym kosmosie! Recenzenci w piękny sposób podkreślali wartość pracy doktorskiej.  Jednak wystąpienie recenzenta prof. Mendakiewicza (złożył wniosek o wyróżnienie pracy) było tak cudowne, że graniczyło z pięknym scenariuszem do super filmu. Niezwykle inteligentny i elokwentny naukowiec, a przy tym dowcipny (do zdjęcia powiedział, że musi się uczesać, choć miał krótko przystrzyżone włosy). Przywitanie z promotorem Prof. Zieniukiem było niezwykle sympatyczne. Uścisnąłem mu oburącz rękę, dziękując za poprowadzenie mojej córki do obrony rozprawy doktorskiej. Profesor "trochę stremowany" powiedział, że teraz przed Martą habilitacja. Ja odpowiedziałem na to, że tylko z Panem Profesorem! Na obiedzie wiele było dyskusji...  Coś niezwykle pięknego powiedział prof. Michał Kuciej, że jesteśmy dla Niego wzorem rodziny i sportowego sposobu życiu. On też chciałby tak żyć... Zapraszałem wybitnego naukowca do nas!