Zobacz fotki i klipy

Spotkała nas niemiła niespodzianka.

Nie wpuszczono nas do samolotu, gdyż nie mieliśmy wiz do Chin...!

Traumatyczne przeżycia tamtych chwil ciągle mi ciążą! Niestety nie polecieliśmy.Gdy mieliśmy wejść na pokład okazało się, że nie mamy wizy do Chin. Moja wina, bo w internecie wyczytałem, że w Szanghaju można być 6 dni bez wizy. Na szczęście bilety nie przepadają! Teraz przebukuję bilety na inny termin... Będziemy załatwiać wizy... Jestem "fachowcem" od lotów, ale partaczem w dziedzinie prawa. 

Barbara Kapturczak

13.04.br. spotkała nas niemiła przygoda - NIE WPUSZCZONO nas na pokład samolotu do Szanghaju przez Dubaj z powodu braku wizy do Chin. Stanowimy 7-mioosobową grupę (rodzina, znajomi). Po fakcie następnego dnia zadzwoniłam do Konsulatu Generalnego ChRL w Gdańsku (w Warszawie w piątek nieczynny). Dowiedziałam się, że w naszym przypadku, gdyby nas wpuszczono do samolotu uzyskalibyśmy wizę na lotnisku w Szanghaju, tak jak próbowałam tłumaczyć na lotnisku obsłudze samolotu (tą do 6-ciu dni). "30 stycznia 2016 r. władze chińskie wprowadziły prawo do 6-dniowego (max.144 godz.) pobytu bez obowiązku posiadania wizy dla cudzoziemców podróżujących tranzytem drogą lotniczą przez 4 międzynarodowe porty lotnicze: w Szanghaju (Hongqiao International Airport i Pudong International Airport), w stolicy prowincji Jiangsu, Nankinie (Nanjing Lukou Airport) oraz w stolicy prowincji Zhejiang, Hangzhou (Hangzhou Xiaoshan Airport)..." Jutro będę dzwonić do konsulatu i poproszę, aby tą telefoniczną odpowiedź dali mi na piśmie. Pół roku przygotowań, loty największymi samolotami, jazda najszybszą koleją Maglev, widoki z najwyższego tarasu widowiskowego, okazja poznania ludzi i obyczajów "innego" świata - to miała być przygoda naszego życia. Niestety odebrano nam tą szansę. To jak szykowaliśmy się do tej podróży mój mąż zamieszczał na swojej stronie http://www.kapturczak.vdl.pl można sprawdzić.
To co przeżyliśmy na lotnisku jest trudne do opisania. Czuliśmy się jak przestępcy. Mieszkamy we Wrokach koło Olecka, Szydłowscy w Pietraszach woj. Warmińsko-Mazurskie, Marta w Białymstoku, Skubowie w Węgrowie, więc musieliśmy dojechać ponosząc dodatkowe koszty. Dołączam wypowiedź mojego męża jako plik PNG, który dokładniej opisał całą sytuację. Prosimy, o ile to możliwe, o umożliwienie nam tej wycieczki bez dopłat. Pierwszy termin, w którym uda mi się zorganizować całą grupę, to 15 do 19.06.br. Jeżeli ten termin odpada będę szukać innego terminu.Barbara Kapturczak

Roman Kapturczak

Jestem absolwentem Politechniki Poznańskiej (1979r.). Już w Technikum Chemicznym w Toruniu interesowałem się lotnictwem. Byłem modelarzem w Aeroklubie Pomorskim, gdzie zdobyłem 1 miejsce wśród juniorów (a 3 wśród seniorów) na zawodach ogólnopolskich w Gliwicach (1971r.) w klasie tzw. bezogonowców. Jednak studia były ważniejsze i musiałem zerwać ze swoją pasją. Potem były lata trudne ekonomicznie... Dopiero, gdy moje skromne środki (1600,- emerytury nauczycielskiej (uczyłem chemii i fizyki)) zaczęły być realne powróciła pasja lotnictwa. Nie pamiętam jak to się stało, że zainteresowały mnie linie lotnicze EMIRATES. Głownym powodem były samoloty (B777 i A380), które pasjonowały mnie ich inżynierią! Moim, pewnie nie do spełnienia marzeniem jest być na płycie pod nimi i je dokładnie zobaczyć.
W zeszłym roku (19-21 marca) podróżowałem do Singapuru, tylko dlatego, żeby polecieć tymi ogromnymi i cudownymi maszynami! Byłem zachwycony! Na mojej stronie jest opis: www.kapturczak.vdl.pl
Regularnie przeglądam stronę EMIRATES... Znalazłem korzystną ofertę do Szanghaju! Udało mi się namówić żonę Barbarę (emerytowana nauczycielka matematyki), potem córkę Martę (pracownik naukowy Uniwersytetu w Białymstoku, w tym roku będzie bronić doktorat z informatyki), która zna j. angielski. Zaplanowała w szczegółach nam pobyt w Szanghaju, rezerwując hotel, przejazd koleją Maglev, wieżowiec ponad 600m itd.
Chwaląc się korzystnym wyjazdem do Szanghaju doprowadziłem do zarezerwowania biletów dla Renaty i Zbigniewa Skubów (lekarze i teściowie mojej córki Anny (lekarza)) a także dla byłego mojego ucznia darzącego mnie wielkim szacunkiem Andrzeja Szydłowskiego (przedsiębiorcy) z żoną Elżbietą.
Ponad pół roku czekaliśmy na lot do Szanghaju. Musieliśmy wiele spraw dograć: urlopy, opieki nad dziećmi, zwierzętami itp.. Dojazd do Warszawy (ponad 300km -Wronki k/Olecka). Ruszyliśmy o 6-tej rano. Na lotnisku byliśmy przed 12-tą. Przeszliśmy bez problemów przez wszystkie kontrole i dopiero o 14.15 przed wejściem do samolotu A6-EGK przeżyliśmy koszmar!
Mimo, że tłumaczyliśmy, że w Szanghaju można dostać darmową wizę pobytową do 6 dni, personel wpuszczający na pokład jednoznacznie oświadczył, że bez wizy nie wejdziemy do samolotu!
Ja jako inspirator tej wycieczki, który zarezerwował bilety dla wszystkich czułem się fatalnie. Czułem się winny zaistniałej sytuacji. Na terminalu czułem się jak przestępca. Córka się popłakała...
Wróciliśmy w fatalnych nastrojach do domu (ok. 23-ciej).
Proszę o umożliwienie nam lotów bez dodatkowych opłat, gdyż nasze dochody nie pozwolą na to!
Wiem, że linie Emirates są komercyjną firmą a nie charytatywną. Jednak coś mi podpowiada, że są wyjątkową firmą, skoro posiadają tak fantastyczną flotę: 94 samoloty A380 oraz 131 samolotów B777-300ER!!!
Pozdrawiam serdecznie i liczę na pozytywne załatwienie mojej sprawy!
mgr inż. Roman Kapturczak