zdjęcia oraz klipy!

Wielkie pływanie w Kotkowie...

 

Przez zakupy mojej żony i córeczki oraz remonty na drogach dojechaliśmy z lekkim opóźnieniem do Chrobaków.

Włodek instalował nowy filtr wody do akwarium a Lilka poczęstowała nas pysznym obiadkiem.

Następnie ruszyliśmy na miasto, a ściślej nad jezioro Drwęckie, gdzie podziwialiśmy narciarzy wodnych szusujących na ... wyciągu!

Włodek ma wielką ochotę na ten wyciąg! Ja zresztą też i teraz intensywnie się odchudzam i łapię sportową formę!

To co Włodku... w przyszłym roku poszalejemy?!

Po cudownie chłodnym "Lechu" udaliśmy się na plażę, gdzie po raz pierwszy, chyba od 5 lat się kąpałem!

Cały czas walczyłem: smakołyki podawane przez Lilę, czy odchudzanie... było ciężko...!

 

Nazajutrz pojechaliśmy nad malownicze jezioro z cudowną wodą... gdyż sama ona mnie wciągała!

Bawiliśmy się świetnie: w wodzie, na materacu, w łódce i na plaży grając w piłkę!

Po dniu pełnym wrażeń wróciliśmy do ich domu na straszne obżarstwo!

 

Włodek chyba się na mnie uwziął: kładł mi na talerz świeżo upieczone smakołyki... a ja nie umiałem (nie chciałem) się oprzeć!

Dobrze, że nas dzieli 200km bo z mojego odchudzania byłyby nici!

Do zobaczenia u nas Kochani!