Podwójne urodzinowe święto.

Wrześniowe jubilatki:

 

Basia -już ostatnia pięćdziesiątka,

Marcia już w końcówce dwudziestki!

Były dwa torty i wiele radości...

 

Wiele szczęścia na co dzień!

-życzy mąż i tata

 

11 IX czwartek
Wyjechaliśmy z Wronek po 9-tej. Jechaliśmy do Piwnic koło Torunia do najstarszej mojej siostry Mirki (r.1938). Trafiliśmy na korki w Ostródzie, Nowym Mieście i w Brodnicy. Przy wjeździe do tych "aglomeracji" już był zator. Taka to polska rzeczywistość... Na miejscu zjawiliśmy się ~15.30, zjedliśmy obiad i o 17-tej ruszyliśmy do Szamotuł. Po drodze byliśmy na cmentarzu w Unisławiu, przejechaliśmy Lipową oraz zobaczyliśmy "rozbieraną" cukrownię. Było mi smutno... Dalej jechaliśmy przez centrum Bydgoszczy, zablądziliśmy w Rogoźnie (znaki niewidoczne za drzewami). Około 21-ej dotarliśmy do Szamotuł, do szwagra Krzysia.
12 IX piątek
Po śniadaniu pojechaliśmy do Nowego Tomyśla odwiedzić ciocię Marysię, wujka Józka Janeltów (kuzynostwo Taty-teścia Jana Makowskiego) oraz Elę i Andrzeja Pawlików (organizatora zjazdów rodzinnych Pawlików -krewnych Basi od strony Jej dziadka Jana - ojca Jej Mamy). Było bardzo miło i już jesteśmy zaproszeni do Janeltów na dłuższy pobyt... Po powrocie do Szamotuł, wieczorem spędziliśmy miło czas z ciocią Sławą, jej córką Julitą i zięciem Zygmuntem. Swiętowaliśmy Basi 59 lat!