Nasza determinacja dla zdrowia -rowery...  fotki -zobacz

Od paru lat odkryliśmy na nowo nasze rowery. Jest ciężko, ale i przyjemnie. Codziennie przejeżdżamy >10 km oraz biegamy przed półmetkiem. Basia na dystansie 400 m, a ja na dystansie 800 m. W zeszłym roku przejechaliśmy ponad 1000 km (licznik sprezentowała nam Martusia na gwiazdkę). W tym sezonie już mamy ponad ćwierć milenium kilometrów. Basia jeździ na zmodernizowanym młodzieżowym rowerze Marty. Ja natomiast jeżdżę na sentymentalnym "Wagancie" z lat młodości (początków dorosłości). Robię wszystko, żeby ten rower był sprawny i wyglądał pięknie. Po 34 latach wymieniłem oponę, Przeczyściłem i nasmarowałem łożyska kół oraz korbowodu. Ponadto rozebrałem, przeczyściłem, nasmarowałem i wyregulowałem tylnią piastę (zapadka przepuszczała). Codziennie pokonujemy przeuroczą trasę w lesie. Bardzo często mamy spotkania z dzikimi zwierzętami, od ptaków (orły, jastrzębie, kruki, żurawie, bociany oraz sójki, sikorki i wiele innych) po ssaki (łosie, jelenie, dziki, sarny, lisy, zające, bobry, wiewiórki), a na wężach (zaskroniec) i na padalcach i żabach kończąc. Tylko nam zazdrościć...