Nasze kochane...

     

O naszych zwierzakach mógłbym mówić i pisać bez końca...

To one potrafią oddać z nawiązką to, co dla nich robię! Są piękne, oddane, przymilne, radosne i potrafią cieszyć się życiem!

To my ludzie powinniśmy brać z nich przykład. My jesteśmy: zazdrośni, marudni, kąśliwi, przemądrzali, nieszczerzy i... brzydcy!

To te ubezwłasnowolnione zwierzaczki dają mi tyle optymizmu, odczuwania życia, sensu istnienia.

I jeszcze jedno: mam takie odczucie, że są bardzo wdzięczne, że Je przygarnęliśmy.

Wszystkie nasze zwierzęta są u nas przez to, że źli ludzie je porzucili!

Nie mają pojęcia co stracili -głupcy...

Chętnie odwróciłbym nasz świat w relacji człowiek-zwierzęta, jak w zegarze sprezentowanym nam przez Martę na święta!

Tola -piękna i potężna "wilczyca" budzi respekt, ale jest łagodna i karna.

Pixie -kotka łowna a jednocześnie pieszczoch do kwadratu.

Bryś -nasz nowy (sylwestrowy) piesek (porzucony na zimę), daje nam tyle radości...

Białasek, Buruś i Kazan -to kotki i piesek, którzy są już tylko w naszej pamięci. Takich zwierząt tylko można nam pozazdrościć!