Bałtyk na bis...

Planowane wcześniej, ale drugi raz w tym roku odpoczywaliśmy czynnie nad naszym ulubionym Morzem. Wyruszyliśmy ok. 24-tej i dotarliśmy do Pucka świtem przed 5-tą, gdzie Marta zrobiła kolekcję zdjęć. Po zaledwie dwugodzinnym śnie ruszyliśmy brzegiem do Rozewia, a wieczorem kąpaliśmy się przy lekko wzburzonym morzu. We wtorek dotarliśmy do Władysławowa i z powrotem. W środę byliśmy na lotnisku w Rębiechowie, żeby rozeznać się przed planowanym lotem do Londynu pod koniec października. Po południu znowu do "Władka" i z powrotem, oczywiście brzegiem morza. Wróciliśmy "tyci" wcześniej, gdyż Marta musiała jechać do Białegostoku ustalić obciążenie zajęciami ze studentami.

Zobacz fotki: