ROWERY (red. fot. Barbara Kapturczak)
Od 1 czerwca jeździmy w trójkę, ewentualnie w czwórkę na około 10 kilometrowe wycieczki rowerowe.
Geneza:
Gdy nasze córki były w wieku wczesnoszkolnym wymyśliły piknik rodzinny. Piknik w naszym wydaniu był wycieczką rowerową. W trakcie wycieczki zatrzymywaliśmy się na postój. Rozkładaliśmy koc. Dziewczynki wyjmowały "specjały" jakie przygotowały. Po posiłku i odpoczynku ruszaliśmy dalej. Wracaliśmy do domu we wspaniałych humorach.

Pierwszego czerwca br. z okazji Dnia Dziecka wybraliśmy się (ja, Roman i Marta) na wycieczkę rowerową, aby sprawić przyjemność naszej najmłodszej prawie 24-letniej latorośli. Wycieczka nam się spodobała i od tamtego czasu codziennie (z wyjątkiem niedziel i świąt) jeździmy stałą trasą. Robimy to nie tylko dla przyjemności, ale i "dla zdrowotności". Czasami do naszej trójki dołącza średnia córka Łucja, która była inicjatorką tamtych pikników. Mam nadzieję, że te wyprawy staną się naszą codzienną tradycją z przerwą na śnieżną zimę. Wtedy będzie trzeba zamienić rowery na narty.

Porównanie... 30 lat... (red. Roman Kapturczak)

Basia na innych rowerach, ja na tym samym marki "wagant" sprzed 30 lat. Ja się zmieniłem sporo, rower prawie w ogóle. Och...

Zobacz fotki: